Nasz komentarz do Ewangelii: XXIII Niedziela Zwykła

Ale to nie koniec wymagań. Również rzeczy materialne nie mogą być najważniejsze. I one muszą zejść na plan dalszy.

Prawdziwe bycie uczniem Jezusa zakłada cierpliwe noszenie krzyża: obowiązków, wymagań, cierpienia, zadań do wykonania… Ale kto powiedział, że chrześcijaństwo jest religią mięczaków?! Chrześcijaństwo, a więc także KSM, nie jest dla słabeuszy, tylko dla twardzieli! Prośmy stale naszego Nauczyciela – Jezusa Chrystusa o pomoc w byciu Jego najlepszymi uczniami.

Nasz komentarz do Ewangelii: XXII Niedziela Zwykła

Jeżeli ktokolwiek jeszcze myśli w ten sposób, niech koniecznie sięga do powyższego tekstu Ewangelii. Przekona się wówczas jak bardzo Jezus obnaża, tkwiącą w człowieku, postawę interesowności. Na przykładzie zapraszania gości na posiłek, uczy, by czynić dobro tym, którzy w przyszłości nie będą nam się mogli w żaden sposób odwdzięczyć. Pomagać, nie licząc na „zapłatę”, powinno być naszą dewizą.


Z interesownością, jak niewidzialną nicią, związana jest postawa pychy. Spośród siedmiu grzechów głównych, nie bez powodu pycha stawiana jest na pierwszym miejscu. Leży ona u podstaw każdego grzechu.


Przekaz dzisiejszej Ewangelii wydaje się być czytelny: przed Bogiem nie ma lepszych, czy gorszych, wszyscy są równi. Kto o tym zapomni, niepostrzeżenie może stać się chełpliwym, zadufanym w sobie, człowiekiem. A przecież, oprócz nas, są jeszcze na tym świecie nasi bliźni…

Nasz komentarz do Ewangelii: XXI Niedziela Zwykła

A co mówi Jezus? On w żaden sposób nie odbiera nadziei na zbawienie!, ale uświadamia potrzebę ludzkiego wysiłku, w celu jego osiągnięcia: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi”. Jednak wiemy, że dobrymi chęciami, piekło jest wybrukowane. Dlatego same chęci „na niebo”, nie wystarczą: „wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli”. Potrzebna jest konkretna praca nad sobą.

Także powierzchowna znajomość z Jezusem, to za mało. Trzeba przylgnąć do Niego całym sercem i umiejętnie realizować Jego naukę w swoim życiu. Dla Jezusa zawsze będziemy „pierwsi”, najważniejsi, nawet, jeżeli „świat” stawia nas na straconej pozycji, uważając za „ostatnich”.

Zatem warto się starać. Dla Niego. Dla nieba.

Nasz komentarz do Ewangelii: XX Niedziela Zwykła

Wdzięczna jest także sama Maryja. Bo doświadcza ogromnego działania łaski Bożej w swoim życiu. Wybrana spośród wszystkich kobiet, w byciu matką Jezusa, zrealizuje tajemnicę powołania.

Jak jednak rozumieć motyw służby? Bardzo prosto. Prawdziwie służy tylko ten, kto przekracza samego siebie. A Maryja, choć będąc już w stanie błogosławionym, podejmuje wielki trud. Najpierw wędrówka z Nazaretu do Ain Karim poprzez górzysty teren. Później trzymiesięczny pobyt u spodziewającej się dziecka kuzynki Elżbiety i pomoc Jej. A następnie niełatwy powrót do domu.

Dzisiejsza Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny kieruje nasz wzrok w stronę Maryi. Od Tej, która jest patronką Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, uczmy się postawy służby i wdzięczności. Każdego dnia naśladujmy Maryję.

Nasz komentarz do Ewangelii: XIX Niedziela Zwykła

Żeby nam to słowo nie spowszechniało, warto ciągle zadawać sobie pytania o gotowość do pracy na rzecz Kościoła i państwa: Jaka ta gotowość jest? Z czego wynika? W czym się przejawia? Co jeszcze można zrobić, żeby była solidna i trwała?

Dzisiaj Jezus poddaje ocenie, ludzką gotowość na Jego powtórne przyjście. Kreśląc obraz uczty weselnej, pana i oczekujących sług, wymienia dwa rodzaje gotowości – zewnętrzną i wewnętrzną. Wyrazem gotowości zewnętrznej ma być odpowiedni ubiór i sprzęt: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie”.

Ale ważniejsza staje się gotowość wewnętrzna. Jak ją rozumieć? Gotowość wewnętrzna to konkretna postawa, polegająca na wolności od grzechów, zwłaszcza ciężkich.

Drugiego przyjścia Jezusa nie sposób, z dokładnością co do dnia i godziny, wpisać do swojego kalendarza, bo „o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Mając taką perspektywę przed sobą, nie można zachowywać się jak śpiąca królewna czy śpiący królewicz! Jest jeszcze tyle dobrych rzeczy do zrobienia! Nie wolno przespać/zmarnować życia! Niewykluczone, że Jezus jest już blisko…

Nasz komentarz do Ewangelii: XVIII Niedziela Zwykła

Chcąc cieszyć się dobrobytem, trzeba odrzucić chciwość. Wadą tą był ogarnięty, przywołany na początku Ewangelii, człowiek z tłumu. Nie otrzymawszy spadku, próbował powołać się na Jezusa. A Ten odmówił pośredniczenia. Autorytet Jezusa nie mógł służyć załatwieniu spraw, w których ktoś zostałby poszkodowany.

Rzeczy materialne są ważne. Bez nich życie byłoby trudniejsze. Ale nie wolno zapominać, że „nie człowiek dla rzeczy, ale rzeczy istnieją dla człowieka”. Niestety zapomniał o tym zamożny człowiek z przypowieści i nie miało mu to „wyjść” na dobre…

Przysłowiowa: „skóra, fura i komóra”, nie będą zatem niczym złym. O ile ich używanie nie zepchnie na dalszy plan wysiłków, by osiągnąć niebo. Ostatecznie, przed Bogiem, w zakresie dóbr materialnych, rozliczymy się nie z tego „co”, ale „jak” posiadaliśmy.

Nasz komentarz do Ewangelii: XVII Niedziela Zwykła

Jeżeli jest w nas coś z takiej postawy, warto pomyśleć o doskonaleniu swoich umiejętności modlitwy. A nic bardziej nie podnosi poziomu, jak wzorowanie się na czyimś dobrym przykładzie. Tak było w przypadku uczniów Jezusa. Bo przecież najpierw „Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie”, a dopiero, gdy skończył się modlić, uczniowie zapragnęli pójść śladem Mistrza. Dlatego jeden, w imieniu wszystkich, wyraził prośbę: „Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów”.

Czy można w ogóle mówić o zjawisku „dobrej modlitwy”? A jeżeli tak, to czy istnieje uniwersalny patent, z którego warto korzystać? Ktoś powie, że dobra modlitwa jest wtedy, gdy powoduje w człowieku wzruszenie. Inny będzie twierdził, że jeżeli modlić się, to tylko psalmami. A jeszcze komuś modlitwa najłatwiej przychodzi w starym, wiejskim kościele.

Ale Jezus nie wypowiada się na temat miejsca, nie koncentruje się na formie, nie roztkliwia się nad emocjami, jakie rodzą się w czasie modlitwy. Tym razem naprowadza nasze serca na kolejność wykonywania działań. Dlatego uczy, że modlitwę rozpoczyna się od słów uwielbienia Boga Ojca: „Ojcze, niech się święci Twoje imię”. Dopiero w dalszej kolejności następuje wyrażenie próśb: „niech przyjdzie Twoje królestwo”, „naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień”, „przebacz nam nasze grzechy”, „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”.

Ale „modlić się”, to za mało. Trzeba jeszcze umieć modlić się wytrwale. Jezus daje jasne wskazówki: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. Skoro sam Mistrz podaje gotowy wzorzec modlitwy, dlaczego z niego nie korzystać?

Nasz komentarz do Ewangelii: XVI Niedziela Zwykła

Marta, zapraszając Jezusa do swego domu, wykazuje się kobiecą wrażliwością i gościnnością. Kiedy Gość przyjmuje zaproszenie, Marta robi wszystko, by w jej domu czuł się tak dobrze, jak w swoim własnym. Dlatego „uwija się (przy Nim) koło rozmaitych posług”.

Inaczej postępuje Maria. Ta siada u stóp Jezusa i całą sobą, chłonie słowa Mistrza. W pewnym momencie Marta orientuje się, że tylko ona usługuje Jezusowi, gdyż jej siostra woli bardziej słuchać niż robić. Dlatego prosi Jezusa, żeby upomniał zasłuchaną. A co robi Jezus? Zamiast Marii, zwraca uwagę Marcie, tej, która z takim zaangażowaniem była zajęta służeniem Mu! Jak wielkie musiało być jej zaskoczenie…

Ale czy postępowanie Marty nie jest czasem podobne do zachowań, jakie prezentujemy na naszym KSM-owym podwórku? Akcje, festyny, spotkania… a gdzie czas na wyciszenie i modlitwę? Czyżby aktywizm ponad kontemplację? Mamy prawo „iść” w konkretną robotę: ale nie możemy zapominać, że zamierzenia mają szansę realizacji wtedy, gdy je omodlimy, „przegadamy” z Bogiem. Dlatego, od czasu do czasu, Jezus wycisza naszą nad-aktywność i do każdego z nas mówi: „troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego”.

W KSM-ie ukryta jest wielka mądrość. Deklarując gotowość do służenia Bogu i Ojczyźnie „przez cnotę, naukę i pracę”, chcemy stosować w życiu zarówno postawę Marty, jak i Marii. Im szybciej zaczniemy łączyć aktywizm z kontemplacją, tym lepiej dla naszego rozwoju duchowego…