Nasz komentarz do Ewangelii – Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

(J 20,19-23)

„Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone”. Obietnica Pana Jezusa jest jakoś mało spektakularna. Jeżeli porównamy ją z mówieniem językami, o którym mówi dzisiejsze pierwsze czytanie albo licznymi uzdrowieniami, których dokonywali apostołowie, to dar odpuszczenia grzechów wypada nad wyraz mało widowiskowo. Jednak on jest ważniejszy od wszystkich cudów – jest Sakramentem, który pozwala nam pojednać się z Bogiem.

My także często skupiamy się na widowiskowych działaniach. Wielka akcja, która zaangażuje tłumy młodych albo spotkania, na które przychodzi cała młodzież parafii. I nikt nie mówi, że te działania są złe. Jednak nie możemy zapominać, że są drugorzędne. Wszystkie muszą wypływać z naszej modlitwy i do modlitwy prowadzić.

Dzięki Duchowi Świętemu możemy czynić cuda – jednak to nie o cuda chodzi, a o naszą z Nim relację. Dlatego w tę Uroczystość ponownie ożywmy naszą modlitwę i życie wiary, aby wszystko co robimy, przyczyniało się do naszego zbawienia.

Nasz komentarz do Ewangelii – Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

(Mt 28, 16-20)

„Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: “Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Wątpliwości intelektualne rodzą wiarę. Wątpienie w to, co niszczy utrwalony obraz świata, co łamie wszystkie światopoglądy w końcu prowadzi do przemiany. Ta przemiana zaś, jako naturalna kolej rzeczy, wyraża się w moim wewnętrznym przekonaniu, wewnętrznej potrzebie głoszenia tego, czego sam doświadczyłem! Na to właśnie dzisiejsza perykopa wskazuje. Na polecenie Jezusa jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę. Choć im się wówczas ukazał, niektórzy dalej powątpiewali (!). W końcu jednak słyszą od Zbawiciela: „Idźcie i nauczajcie! Idźcie i chrzcijcie w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego!” Uzmysławia im jeszcze jedną ważną prawdę: Jezus jest z nami przez wszystkie dni. Powtarzamy przecież w hymnie KSM-u za św. Pawłem: „Gdy z nami Bóg, przeciw nam któż, On jest najwyższą siłą”. Jeszcze w to wątpisz?

Nasz komentarz do Ewangelii – Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski VI Niedziela Wielkanocna

Przy-czyn-a – wtórna do czynu. Decyduje o słuszności lub niesłuszności naszych po-czyn-ań. Dlaczego to robię? Po co? Czy to ma sens? Czy to mi się opłaca? Skąd taka moja reakcja? Czyn. Zdaje się, że wyraża rzeczywistość o wiele szerszą niż tę, którą próbuje opisać się słowami. Dynamika gestów, tempo działania. Sposób i pomysł. Zaangażowanie. Cała sfera psychiki, która tak, a nie inaczej kieruje zmysłami czy ludzką motoryką.

„*Lepiej* bowiem – jeżeli taka wola Boża – cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle.” (1 P 3,17)

„Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, 
które czynił.” (Dz 8,6)

A moje czyn-y? Ciągle jeszcze potrzebują znaków. Tak trudno mi po prostu kierować się miłością i działać tak, jak On chce . Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. (J 14,15)

Nasz komentarz do Ewangelii – V niedziela wielkanocna

(J 14,1-12)

Nieraz staramy się ponad siły, aby coś wyjaśnić, pozostawić po sobie coś dobrego, a wychodzi zupełnie na odwrót – ktoś albo nas nie do końca zrozumiał, albo w ogóle nie słuchał. Co ciekawe, niektórzy po wysłuchaniu, mówią, że oczekiwali czegoś całkowicie innego. Jak się tu nie zdenerwować, jak zachować cierpliwość, czy w tym momencie też obowiązuje nas miłość bliźniego?

Są to sytuacje, które spotykają nas codziennie, spójrzmy jednak na siebie. Jacy my jesteśmy i to nie tylko w stosunku do drugiego człowieka, ale także do Boga? Deklarujemy się jako wierzący, nawet praktykujący, znamy przykazania, słuchamy Słowa Bożego, a jak postępujemy? Czy to przypadkiem nie to samo? Czy nie zachowujemy się jak Filip? Jezus nam tłumaczy wszystko po kolei, a my idziemy jakby własnymi torami. Człowiek denerwuje się takimi sytuacjami, a Chrystus z całkowitym spokojem odpowiada: „tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?” Miłość przełamuje wszystko. Pozwala Jezusowi przymknąć oko na naszą ignorancję, wystarczy tylko nasza skrucha, a Jezus przyjmuje nas z otwartymi ramionami. Starajmy się dokładniej wsłuchać w Słowa Jezusa, aby nic nam nie umknęło, aby Bóg nie musiał się powtarzać…

Nasz komentarz do Ewangelii – III Niedziela Wielkanocna

(Łk 24, 13-35)

„Jesteś chyba jedynym.” Moja nadzieja umarła, mój świat się zawalił. Jak ten człowiek może o tym nie wiedzieć?

To co czujemy, oddziałuje na to, jak patrzymy na świat. Jeśli jesteśmy szczęśliwi, wszystko co nas otacza, staje się piękne. Kiedy natomiast coś nas zrani, to nic nas nie cieszy.

Kleofas odczuwał ból tak wielki, że ten go zaślepił. Człowiek, którego spotkał, stał się zwierciadłem jego własnego żalu, a nie drugą osobą. Może dlatego nie poznał Jezusa, chociaż Go widział, rozmawiał z Nim i słuchał Jego nauki.

Czy ja potrafię zobaczyć drugiego człowieka takim, jaki jest? Czy też widzę swoją własną wizję, korzystną dla moich celów, powstałą w mojej wyobraźni?

Jezus zawsze znajdzie sposób, żeby do nas trafić. On przychodzi do nas bez względu na to, jak zamknięci w sobie byśmy nie byli. A kiedy już do nas przyjdzie, przemienia nasze życie. Po spotkaniu z Nim, uczniowie już nie zamykają się we własnym żalu, ale otwarci na innych, idą świadczyć.

Dzisiaj na Mszy pozwólmy dotknąć się Jezusowi. Obyśmy poznali Go tak, jak uczniowie w Emaus, otwierając się na Niego i na drugiego człowieka.

Nasz komentarz do Ewangelii – Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski

(J 19,25-27)

W chwili największej próby, gdy pod krzyżem pozostali tylko nieliczni, Pan Jezus daje Maryi nową misję… Od teraz staje się matką wszystkich ludzi. Jak wielki to dar – Matka Boga staje się matką ludzi! Od tego momentu możemy się do Niej zwracać z naszymi problemami, pragnieniami, radościami i smutkami. I jak dobra Matka – nigdy nas nie zawodzi.

Wiedzieli już o tym nasi przodkowie, gdy wołali o Jej orędownictwo. Wiedział o tym król Polski Jan Kazimierz. Przekonał się o tym także Ojciec Święty Benedykt XV, który dobrze odczuł pragnienia polskich biskupów i na ich prośbę ustanowił w polskim Kościele uroczystość NMP Królowej Polski w 1920 roku. A my? Pamiętajmy o tym, że mamy wielką Orędowniczkę u tronu Ojca.

Nasz komentarz do Ewangelii – II Niedziela Wielkanocna, Miłosierdzia Bożego

(J 20, 19-31)

Apostołom ukazał się Pan. Do chwały ołtarza zostają wyniesieni dwaj wielcy Papieże – Jan XXIII i Jan Paweł II. Święto Miłosierdzia. Jaki związek? – Zmartwychwstanie! Gdyby go nie było, daremną byłaby nasza wiara! Jesteśmy na nowo zrodzeni do nadziei, że możemy nasze życie uczynić świętym i kiedyś znaleźć miejsce przed Bożym Obliczem! Alleluja!

Nasz komentarz do Ewangelii – Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

(J 20, 1-18)

Gdzie jest radość zmartwychwstania? Gdzie uśmiech i okrzyki radości? Dlaczego Maria Magdalena nie cieszy się z pustego grobu? Bóg umarł w gronie najbliższych i najwierniejszych, w atmosferze płaczu i rozpaczy. Kiedy jednak zmartwychwstawał nie było nikogo, nie było trąb, śpiewów, ani radosnego alleluja. Bóg zmartwychwstał w samotności. Jednak nie pozostawił życia tylko dla siebie, ale przychodzi z nim do nas i nas obdarowuje. I właśnie tutaj rodzi się radość, w spotkaniu. Maria Magdalena nie mogła się cieszyć, dopóki nie zobaczyła Pana, lecz kiedy to nastąpiło, płacz zamienił się w śmiech, a smutek we wzruszenie. Rabbuni!

Aby naprawdę przeżyć święta, musi to być czas spotkania ze zmartwychwstałym Panem, a nie zajączkiem wielkanocnym i przyniesionymi przez niego kolorowymi jajkami. W czasie świąt jak nigdy powinniśmy znaleźć czas, który jest poświęcony tylko dla Niego, bez szumu telewizji czy Internetu. Aby radość była pełna nie możemy też żyć zmartwychwstaniem tylko dla siebie, ale musimy się nim dzielić tak jak Chrystus, tak jak Maria Magdalena po spotkaniu z Jezusem biec i wołać „Widziałam Pana!”. „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie!” (1 Tes 5, 16-17) ALLELUJA!

Nasz komentarz do Liturgii – Wigilia Paschalna

Dzisiejszy dzień spędziliśmy nad grobem.

Teraz zapadł zmrok, a my wbrew rozsądkowi czekamy na światło. Możemy sobie na to pozwolić, bo to noc cudów.

Wychodzimy z kościoła w kierunku ogniska. Ale Bóg nie potrzebuje go, żeby rozpalić naszą wiarę.

Dlatego bierzemy z niego jeden płomień – tylko jeden. Wystarczy, bo naszym światłem jest Chrystus.

Światło Chrystusa – płomień rozprzestrzenia się wśród ludzi, powoli rozprasza mrok panujący w świątyni. Dochodzi do Ołtarza, a ciszę wypełnia śpiew, który kościół intonuje wobec Aniołów i świata, przywołując historię i patrząc w wieczność. Dzisiaj jest noc cudów.

Później, jakby jeden hymn nie wystarczył, podejmujemy urwany śpiew sprzed dwóch dni – odnajdujemy zagubiony akord, a nasze uwielbienie podejmują nawet dzwony. I nie jesteśmy sami, ze wszystkich stron, z sąsiednich parafii, dobiegają te same radosne tony. Ogień radości obejmuje cały świat, chociaż zaczęło się dwa tysiące lat temu, od płomienia przekazanego grupce wystraszonych uczniów. Dzisiaj jest noc cudów.

Liturgia przypomina nam Chrzest, wodę, która rozpaliła w nas ogień wiary, oraz karmi chlebem, który stał się Ciałem. A my przyjmujemy to na wiarę, bo dzisiaj jest noc cudów.

A na koniec, wracamy do grobu, nad którym spędziliśmy cały dzisiejszy dzień. Grobu, który jest pusty. To nie zwykły symbol, dekoracja okolicznościowa. To grób tych, którzy zmarli w ciągu wieków, grób naszych bliskich, nasz grób. Pusty, otoczony przez tych, którzy żyją. Bo dzisiaj jest noc Cudu.

Z całego serca chcielibyśmy wszystkim Wam życzyć pełnego radości zadziwienia nad grobem Pana. Niech stanie się on dla Was źródłem nadziei na Życie Wieczne.

Nasz komentarz do Liturgii Męki Pańskiej

On umarł.

To nie żadna sztuczka, próba zamydlenia oczu arcykapłanom. Śmierci nie da się oszukać, a takiej ilości cierpienia nie przetrwa żaden człowiek.

Pytasz dlaczego? Przecież dobrze wiesz – przypomnij sobie swoją ostatnią spowiedź, zrób krótki rachunek sumienia.

Umarł za Ciebie.

Tę prawdę musimy sobie uświadomić, jeżeli chcemy stanąć pod Krzyżem. Bo nie jesteśmy tam zwykłymi obserwatorami, ale Jego uczniami – Jego Rodziną. Uklęknijmy pod Krzyżem bez strachu przed oceną innych, bólem, czy własnymi uczuciami. Przeżywane cierpienie nas nie zniszczy, bo, chociaż trudno w to uwierzyć, ciąg dalszy nastąpi.