Wakacje z wartościami – relacje uczestników

Czterdziestoosobowa grupa młodzieży wzięła udział w wakacjach z wartościami w Broku organizowanych przez KSM Archidiecezji Katowickiej. Niektórzy uczestnicy dzielą się tym, jak spędzili ten czas.

Świstak Team. Pobyt w Broku uznajemy za udany. Na pogodę nie można było narzekać. Czas był tak zaplanowany, że nie było czasu na nudę. Pomimo bardzo młodego wieku, opiekunowie byli kompetentni i umieli „poskromić” grupę. Atrakcje wyzwalały dozę adrenaliny i euforii, przez co wyjeżdżamy z niesamowitymi wspomnieniami. Nawiązało się wiele nowych znajomości.

Właśnie wracamy z obozu w Broku; bardzo nam przykro, że już się skończył. Wszystkie wycieczki, które zostały zorganizowane, były wspaniale. Warto również wspomnieć o naszych wspaniałych wychowawcach, zawsze byli uśmiechnięci tuż obok nas, gdy ich potrzebowaliśmy. W czasie wolnym graliśmy w siatkówkę i tańczyliśmy na dyskotece. Cieszymy się, że pojechałyśmy na ten obóz, ponieważ poznałyśmy dużo wspaniałych osób, z którymi jeszcze się zobaczymy. Ala i Marta

40 wspaniałych ludzi, najlepsza kadra na świecie, śmiech 24h na dobę, przeróżne wycieczki, tańce z drzewem i nie tylko, pan kierowca i dj w jednym oraz jego muzyczne rytmy disco polo, obolałe ręce po parku linowym i kajakach, prywatne „studio tatuażu”, obozowa belgijka, wielkie wejście w dorosłość (czyli 18-stka Moni), latające rolety i szalony domek nr 25! To wszystko sprawiło, że tygodniowy wyjazd do Broku będziemy wspominać jeszcze przez długi czas! Ala i Aneta

Według mnie obóz w Broku był naprawdę super. Były warsztaty, kajaki, wycieczki, park linowy. Kolonie leczyły ludzi. Mnie osobiście najbardziej podobał się park linowy, gdzie w jakimś stopniu pokonałam swój lęk wysokości. Na początku przyjechaliśmy w grupkach, ale teraz, gdy już wyjeżdżamy, każdy rozmawia z każdym. Mimo że to tylko tydzień, zżyliśmy się bardzo. Teraz trochę żal wyjeżdżać, ale zostają nam wspaniale wspomnienia w formie zdjęć, pamiątek, które będą nam towarzyszyć nam przez długi czas, jak nie przez całe życie. A co do jedzenia? Było pyszne. Kucharze dawali różne dania i cieszę się, że wzięli pod uwagę, że nie mogę jeść glutenu. Dostawałam więc zupełnie inne obiady.