Rekolekcje KSM

Duchowa uczta połączona z trudem i walką zakończona. Całą tę ową ucztę rozpoczął ks. Mariusz Pacwa, nasz były asystent, który przypomniał, iż mamy strzec się tych, którzy mogą nas ściągnąć na złą drogę, której oni sami nie dostrzegają, twierdząc, że zła i szatana nie ma. To była jednak dopiero rozgrzewka.

Tak na dobre zmagania rozpoczęły się w sobotę z samego rana, gdy nasz rekolekcjonista, ks. Wojciech Iwanecki, zachęcił do obudzenia uśpionego ducha rozmyślaniem metodą ignacjańską nad biblijnym fragmentem o Zacheuszu. Ta metoda niejednemu z nas pozwoliła o wiele lepiej i głębiej poznać bohaterów tej perykopy oraz przesłanie, które przeznaczone jest dla nas.

Głównym bohaterem rekolekcyjnych zmagań był św. Benedykt i jego reguła zakonna, która nie jest archaizmem, co więcej: ona idealnie pasuje do każdego KSM-owicza.

Oto kilka myśli złączonych w jedną całość.

Pierwsza konferencja. Aby rozwinąć się w wierze, potrzebny jest plan na siebie. Tu dochodzi do pewnego paradoksu, bowiem, aby się rozwinąć, należy się ograniczyć w tym, co zajmuje nam zbyt wiele czasu i zasłania Boga. Reguła daje dojrzałość, nasza wiara powinna rosnąć z nami i z naszym wiekiem, im starsi, tym bliżej Boga.

Podczas pierwszej homilii poznaliśmy kolejne wskazówki wynikające z reguły Benedykta. Nasze czyny mają wynikać z wiary. Każdy chrześcijanin, nie ważne, co robi, nie może tego zrobić, nie mając wiary w sercu. Benedykt zwraca także uwagę na modlitwę, która – aby była owocna – musi być odmawiana w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie z konkretną intencją. Nie może być „zapchajdziurą” albo odklepaniem dla zasady.

Następnego dnia poznaliśmy benedyktyński podział mnichów, który doskonale może zobrazować katolików. Ci bowiem dzielą się na żyjących według reguł, pogłębiających ich wiarę, potrafiących i chcących pomagać innym w pogłębianiu wiary; drugą grupą są tzw. pustelnicy, którzy żyją poprawnie, uczciwie, lecz nie przynależą do żadnej wspólnoty.

Istnieją także dwie negatywnie wyglądające grupy katolików. Jedni wierzą tylko wtedy, gdy potrzebują, gdy im się chce. Natomiast drudzy to typowi wędrowcy, którzy są wszędzie i nigdzie. Bywają chwilę w różnych grupach, mówią, jakby wiedzieli wszystko, chwalą się duchowością, której nie mają.

W końcowej homilii zgłębiliśmy główny sens reguły „módl się i pracuj”. To benedyktyńskie hasło nawołuje do umiaru, które porządkuje życie duchowe i fizyczne. Umiar to równowaga między tymi dwoma płaszczyznami. Jest to także dobry motyw do rozważania podczas rachunku sumienia. Czy nie zawaliłem modlitwy, zasłaniając się pracą, lub odwrotnie?

Nie zabrakło czasu na wspólną zabawę i rozmowy ze znajomymi z sąsiednich oddziałów. Mieliśmy również okazję wysłuchać p. Dariusza Pietrka, który opowiedział nam o sektach. Niedzielę spędził z nami ks. Mateusz Kozielski, KSM-owicz pochodzący z Jejkowic, który przypomniał, że KSM ma łączyć w sobie tradycję z nowoczesnością. Po Mszy Świętej udzielił wszystkim prymicyjnego błogosławieństwa.

To był dobry czas!

Galeria zdjęć