Nasz komentarz do Ewangelii: XXVI Niedziela Zwykła

Do nawrócenia się nie można nikogo zmusić. Proces ten rozpoczyna się od wolnej woli człowieka. Od przyjęcia postawy, zamkniętej w słowie: „chcę”.

Chęć zmiany życia, nie pojawiła się u jednego z bohaterów dzisiejszej przypowieści. Bogacz stał się symbolem zmarnowanej szansy na nawrócenie się. A wystarczyłoby tak „niewiele” – dostrzec człowieka w żebraku leżącym u bram pałacu i pomóc mu.


Każdy z nas spotkał już w swoim życiu jakiegoś „Łazarza”. Ktoś od kilku dni bezskutecznie wyciąga rękę na zgodę, kogoś od wielu tygodni nikt nie odwiedza w szpitalu, ktoś – brudny, śmierdzący, może głodny, mija nas od lat na ulicy…

Pan Bóg posługuje się ludźmi potrzebującymi pomocy, by odrywać nas od grzechu. By zmiękczać nasze, nie zawsze chętne do pomocy, serca. Ciągłe „trzymanie ręki na pulsie” życia, wydaje się być jak najbardziej zasadne. Obniżać zło, a podwyższać u siebie poziom dobra, może być ważnym krokiem do nawrócenia się.